Jak donosi gazeta „L’Orient-Le-Jour”, libański minister telekomunikacji, Butrus Harb [katolik-maronita, absolwent Uniwersytetu Św. Józefa w Bejrucie – przyp. tłum.], poinformował o konfiskacie rozległej, rozwiniętej w tajny sposób, nowoczesnej i skomplikowanej sieci komunikacyjnej.

Przedstawił on zdjęcia skonfiskowanego sprzętu, w tym wież telekomunikacyjnych, trzymetrowych anten parabolicznych, odbiorników i innej aparatury dużych rozmiarów.

Sieć obejmowała terytorium całego kraju. Wydaje się, że została zainstalowana przez jakieś obce państwo, które chciało w ten sposób uniknąć kontroli ze strony libańskich służb państwowych. Było to bardzo poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa Libanu.

Wygląda na to, że zamawiającym był Izrael [1], ale [w operacji] uczestniczyli także obywatele francuscy, cypryjscy i tureccy. Hagop Antranik i Imad Lahoud zostali oskarżeni o to, że położyli kable światłowodowe, aby połączyć ze sobą różne stacje tej sieci. Ministerstwo sprawiedliwości i armia Libanu rozpoczęły śledztwo.

Tłumaczenie
Grzegorz Grabowski
Polski blog

[1] „Dla Waszyngtonu i Tel Awiwu możliwe są dwie opcje: zwykła wojna [z Libanem], jak w 2006 roku, lub – co wydaje się być prostsze i dyskretniejsze – rozpętanie wojny domowej, podobnej do tej, którą Liban poznał w l. 1975-1990.” – zob.: „Liban zmierza w kierunku nowej wojny”, Thierry Meyssan, Tłumaczenie Euzebiusz Budka, Sieć Voltaire, 19 marca 2016.